agresja

Chciałbym żebyś była bardziej agresywna, te słowa usłyszałam od jednego z moich pierwszych przełożonych. Pracowaliśmy razem od pół roku, to była nasza druga rozmowa, zupełnie mnie nie znał, nie wiedział w jaki sposób pracuję, ale wiedział, że tym czego najbardziej potrzebuję jest agresja. Tymi słowami mnie przekonał… ale do tego, że nie chcę z nim współpracować.

Przyzwyczailiśmy się do agresji, przyzwyczailiśmy się do tego, że siłą i podniesionym głosem najlepiej osiągnąć swój cel. Osoba łagodna, załatwiająca wszystko pokojowo, jest traktowana jako słabsza, jest skreślana z dalszej gry. Jednak w otaczającym nas świecie jest wystarczająco dużo agresji, czy musimy wprowadzać ją również do naszej pracy?

„Dobrej rady” nie posłuchałam i postanowiłam dalej pracować zgodnie ze swoimi zasadami. Czy brak agresji przeszkodził mi w osiągnięciu swoich celów? Zdecydowanie nie.

Walcz argumentami nie siłą

Trafne argumenty na końcu zawsze wygrywają. Fakt, początkowo mogą być mniej skuteczne, bo na początku zawsze dostrzegany jest ten kto krzyczy najgłośniej, a nie ten kto mówi racjonalnie, dlatego może minąć trochę czasu aż Twoje argumenty zostaną zauważone i uwzględnione, jednak wcześniej czy później ten moment nastąpi. Twardo stój przy swoim i nie daj siebie „przekrzyczeć”. Pamiętaj, że siła pojawia się tam gdzie brakuje argumentów, ktoś kto jej używa, wie, że w inny sposób nie wygra. Czasami to też brak pewności siebie i swoich argumentów, albo po prostu pełna świadomość tego, że przedstawiane argumenty są błędne, ale z jakichś powodów muszą wygrać. Łatwiej sprawiać wrażanie agresywnego i silnego i w ten sposób pokazać innym gdzie jest ich miejsce. Ale racjonalne argumenty zawsze wygrywają, może nie oficjalnie, może tylko usłyszysz, że masz racje, ale… Może minie dużo czasu kiedy Twoje argumenty wygrają, ale uwierz mi, zdecydowanie lepiej żyje się z czystym sumieniem.

Kultura osobista nie chamstwo

Kultura osobista, przyjazne podejście do drugiego człowieka, nietraktowanie go od razu jako wroga może wiele zdziałać. Pokazanie drugiej osobie, że chce się dojść z nią do porozumienia, że zależy nam na dogadaniu się z nią, że szanujemy jej zdanie naprawdę pomaga w komunikacji. Czasami druga osoba, przyzwyczajona do ciągłej walki może nie spodziewać się takiego obrotu sprawy i też zachować się zupełnie inaczej niż inni się po niej spodziewają.
W poprzedniej pracy usłyszałam wprost: Klaudia, będziesz kontaktować się z naszym klientem, bo on tylko się kłóci, a tak przyjdzie dziewczyna i jej nie opieprzy, bo się może obrazić :). I choć wcale nie zachęcał do bycia miłym, robiłam swoje i walczyłam z nim kulturą osobistą i argumentami, dogadywałam się lepiej niż pozostali walcząc. A co najważniejsze odchodząc usłyszałam: przepraszam za zachowanie, ale wiesz, że nie miałem wyjścia. Wiedziałam, dlatego nie marnowałam energii żeby walczyć z nim jego bronią.

Brak agresji to nie przesadna uległość

Bycie miłym byciem miłym, ale nie można pozwolić wejść sobie na głowę. Co innego brak agresji, a co innego nadmierna uległość, brak asertywności i akceptowanie wszystkiego czego zdecydowanie nie powinno się akceptować. Można być miłym, ale trzeba jednocześnie być zdecydowanym. Nie można przytakując głową z uśmiechem zgadzać się na wszystko byle tylko nikogo nie urazić, nie być zbyt nerwowym. Nie można bać się, kiedy jest to konieczne, podnieść głosu, czy użyć bardziej dosadnych słów, jednak wciąż walczyć na merytoryczne argumenty, a nie na to kto kogo bardziej obrazi.

W pracy, tak jak w życiu, chodzi o to żeby znaleźć równowagę. Agresywne zachowania zdecydowanie nie są najlepszą metodą na osiągnięcie sukcesu, a na pewno nie jest dobrym rozwiązaniem, jeśli chcesz chodzić spać z czystym sumieniem. Na krótką metę może się sprawdzać, jednak w dłuższym czasie pojawi się wiele wad takiej postawy. Z drugiej strony, kompletna uległość i brak umiejętności „postawienia na swoim” sprawi, że będziesz się źle czuła z tym co robisz.

Spotykasz się w pracy z agresywnymi zachowaniami, a może sama często w ten sposób postępujesz?